Esej Jennifer Lawrence przedstawiający holenderską lukę płacową napędzaną przez hak Sony - Filmy Tv - 2019

Anonim

Minął już prawie rok od zhackowania Sony, w którym ogromna ilość poufnych informacji została zaczerpnięta z serwerów studia, ale efekty wciąż się rozmywają. Uhonorowana nagrodami Akademii aktorka Jennifer Lawrence napisała właśnie esej pod tytułem " Dlaczego zarabiać mniej niż moje męskie gwiazdy"? do newslettera Leny Dunham, Lenny'ego, w którym dzieli się tym, że przecieki z hackingu były sygnałem ostrzegawczym na temat luki płacowej w Hollywood.

Informacje wyciekły obejmowały pensje najważniejszych aktorów, w tym Lawrence i jej amerykańskiego hustle co-stars. Lawrence pisze w swoim eseju, że liczby pokazały jej "o ile mniej [ona] otrzymywała od szczęśliwców z d-ks." Mimo to, nie była zła na Sony, była na siebie wściekła. Lawrence wyjaśnia, że ​​nie walczyła tak ciężko, jak powinna w negocjacjach, przyznając, że nie potrzebowała pieniędzy, co, jak rozumie, nie jest sytuacją "możliwą do zidentyfikowania".

Jednocześnie uważa, że ​​normy dotyczące płci odegrały pewną rolę w jej negocjacjach. "Kłamałbym, gdybym nie powiedział, że istnieje element chęci bycia lubianym, co wpłynęło na moją decyzję o zamknięciu transakcji bez prawdziwej walki. Nie chciałem wydawać się "trudny" lub "zepsuty" - pisze. "W tamtym czasie wydawało mi się to świetnym pomysłem, dopóki nie zobaczyłem listy płac w Internecie i zrozumiałem, że każdy człowiek, z którym pracowałem, zdecydowanie nie martwi się o to, że jest" trudny "lub" zepsuty ".

Lawrence mówi dalej, że kobiety są społecznie uwarunkowane wyrażaniem opinii w sposób, który nie "obraża" ani "straszy" mężczyzn. W końcu statystyki pokazują, że kobiety w Hollywood - i w całym kraju - zarabiają mniej niż mężczyźni. Dzieli się, że postanowiła wyrazić swoją opinię, nie martwiąc się o bycie "uroczym" lub "sympatycznym", argumentując, że mężczyźni nie muszą się martwić o to, jaki kąt widzenia należy podjąć, aby zapewnić, że ich głosy zostaną wysłuchane.

Kolejne odniesienie do hackowania Sony pojawia się pod koniec eseju Lawrence'a, w którym przypomina czytelnikom o tym, jak Scott Rudin nazwał Angelinę Jolie "rozpieszczonym bachorem" w jednym z wyciekłych e-maili. "Z jakiegoś powodu po prostu nie mogę sobie wyobrazić, że ktoś mówi o człowieku", pisze Lawrence.